hiddenplace

  • O mnie
  • RSS

Kategorie

    Linki

      Archiwum

      • 2012

      • luty
      • styczeń
      • kiedy to się skończy? 13 lutego 2012, 23:52

        Komentuj (0)

        No właśnie. Kiedy. Kiedy skończy się mój brak opanowania, kiedy znowu będę miała kontrolę. Nie wiem, czy zacząć faszerować się sudafedem, czy co, nie mam pojęcia. Ciągle od jutra.
        Nie, nie poddam się.
        g.ł.o.d.ó.w.k.a.
        choć wiem, jakie to bez sensu.

        Komentuj (0)

      • Wczoraj 27 stycznia 2012, 11:04

        Komentuj (0)

        Wczoraj tak bardzo siebie nienawidziłam. Zrezygnowałam z terapii, dotarł do mnie bezsens wszystkiego, poczułam się tak obrzydliwie, że aż mną wzdrygało. Dzisiaj jest lepiej. Tylko papierosów brakuje. Nie wiem, czy chcę iść do szkoły, w zasadzie to mogę to wszystko zrobić w przyszłym tygodniu, dzisiaj powinnam zająć się chyba projektami na wystawę i szukaniem sukienki. Boję się tego wyjścia. Szukania sukienki. Uh, ale przynajmniej dzisiaj całkiem ładnie zaczęłam. No dobra. Chyba jednak przejdę się do sklepu chociaż po te fajki i wracam do rysowania. Nałóg ciągnie, oh, rwie mi żołądek.

        Komentuj (0)

      • Nie wiem. 25 stycznia 2012, 09:54

        Komentuj (0)

        Nie wiem czy lubię czy nie gdy mi się śni. Bo to tak głęboko niemoralne. A jednak przytulam i szepczę rozglądając się na boki, bo boję się, że niepowołane oczy zobaczą lub usłyszą. Dziwne, co podświadomość kreuje. Psycholog powiedziałby pewnie, że to jakieś niezaspokojone potrzeby, że może czułości i miłości mi brakuje. No, może. Albo adrenaliny. Albo jednego i drugiego. Bo wiem, że to osoba w przedbiegach oznaczona na "nie" i to głośne i stanowcze "NIE". Wiem, że ja też jestem skanazana - choć nie wiem, czy "skazana" to dobre określenie- na równie głośne i stanowcze "NIE", jako ta zaobrączkowana i zaprzysiężona po wsze czasy. A jednak coś mi się we łbie kisi, gnije i na pewno rozłoży użyźniając grunt, bo jednak pokłady zdrowego rozsądku mimo wszystko jakieś mam, a kręgosłup moralny można powiedzieć, że też. Dość sztywny, zważywszy na okoliczności. W powietrzu czuć powoli wiosnę, choć to pewnie zbyt pochopnie powiedziane i nie wiem, czy można tym cokolwiek tłumaczyć. Echem odbijają się we mnie minione dni, nie uspokoiłam się jeszcze po tym wszystkim. Jednak stresy i zaliczenia odchodzą powoli w niepamięć, czuję, że wyzerowałam konto, że jestem do przodu, przełamałam się i osiągnęłam to absolutne minimum, na które mnie stać. Zapałałam nawet chęcią osiągnięcia czegoś więcej, wyśrubowania swoich ambicji i powalczenia o lepsze wyniki. Zobaczymy, jak długo te chęci się utrzymają.
        Ogólnie mam jak zwykle wielkie plany, mnóstwo rzeczy do zrealizowania, wszystko wymieszane w masę "teraz-nie-wiem-kiedy-i-od-czego-zacząć". Tryliard spraw które chciałabym zrobić już, teraz, natychmiast, ale wiem, że nie dam rady- nie dlatego, że mi się nie chce, tylko dlatego, że nie da sie zrobić tylu rzeczy na raz. I wcale nie działa na mnie to jakoś zniechęcająco. Bo to akurat sprawi mi przyjemność. Liczę na to, że pogoda choć mroźna to słoneczna się utrzyma, że dobre chęci mi nie opadną, że zacznę w końcu osiągać jakieś progi samorealizacji i wleci mi uchem trochę pozytywnej energii. Cóż, powinnam zacząć już teraz. Godzina zleci mi na zastanawianiu się "od czego".

        Komentuj (0)

      ← →
      Copyrights © 2003 - 2011. ownlog.com | fotolog.pl
      • Szablon: maxbmx.ownlog.com
      • SEO: ageno.pl
      • Sponsor: CRM